Przeszłość, teraźniejszość, przyszłość oraz…

Kilka dni temu otrzymałem – pachnącą farbą drukarską – publikację jubileuszową / tom 1/ z okazji 430 lat Szkół Nowodworskich 1588-2018. Tę niezwykle ważną – nie tylko dla liceum – książkę opracował dr Wojciech Strokowski – nauczyciel języka polskiego w Nowodworku od roku 2004. Za Stefanem Szlachtyczem nadał wydawnictwu tytuł „Nowodworek z pamięci. Uczniowie, absolwenci i nauczyciele we wspomnieniach, biografiach, anegdotach”. Nakład 1000 egzemplarzy.

Czytałem, czytałem, czytałem… nie tylko w podziwie dla historii, tradycji oraz znaczenia tej szkoły, ale pracy, jaką wykonał w niespełna pół roku – Wojciech Strokowski. Koncepcja publikacji, nawiązywanie kontaktów z żywymi oraz przeszłością, kwerenda archiwów, fascynacja tematem. I tak stopniowo materiały zaczęły się rozrastać, poszerzać, odsyłać do następnych i wtedy zdałem sobie sprawę, że tradycja i dziedzictwo Gimnazjum św. Anny to niekończąca się opowieść, bogactwo trudne do ogarnięcia przez jednego człowieka.(…) W końcu doszło do tego, że materiały do książki zaczęły przyrastać lawinowo – jak w efekcie kuli śnieżnej. Profesor – przy redagowaniu materiału – zamieniał się w korektora, adiustatora, projektanta okładki, autora zdjęć oraz znakomitych przypisów. Tytaniczna to praca – z efektem!

Jestem pełen uznania podziwu dla czynu nowodworskiego, jakim – bez wątpienia – stała się ta edycja. Z kilku względów. Otóż wbrew pozorom nie ukazało się do tej pory pełne, rzetelne, merytoryczne, ale i żywe intelektualnie opracowanie historii Szkół Nowodworskich. Oczywiście kolejne rocznice tej luki w pełni uzupełnią, lecz wydanie, o którym piszę otwiera nowe przestrzenie, do tej pory dosyć powierzchownie przedstawiane, również przemilczane. Musi powstać projekt, koncept sumujący dotychczasowe opracowania, dokumentację, a nade wszystko perfekcyjne studium oparte na warsztacie historycznym, socjologicznym, biograficznym, badającym oświatę.

A na to potrzebne są środki finansowe, koncepcja nie tylko naukowa, zaangażowani autorzy oraz edytorzy, pomysł na całość. Jak pisze we wstępie Wojciech Strokowski: – tradycja i dziedzictwo Gimnazjum św. Anny to niekończąca się opowieść, bogactwo trudne do ogarnięcia przez jednego człowieka.

Żeby wojnę wygrać musi istnieć dowódca oraz kompetentny sztab, a także powód rozpoczęcia owej zwycięskiej batalii, która wreszcie uporządkuje oraz wypełni historię Szkół Nowodworskich. Przyczyna istnieje: znakomici uczniowie oraz absolwenci na przestrzeni wieków, a nie ostatnich kilkudziesięciu lat. Twórcza kadra dydaktyczna, wielkie oryginalności wychowawcze, ogromna rola szkoły w historii Krakowa, Polski oraz świata. Tradycja, w tym rodzin, w których pokolenia kształciły się w Nowodworku: Potoccy z linii krzeszowickiej, Zollowie – prawnicy, mistrzowie kultury Estreicherowie, Szczekliccy – lekarze. To ci znani. Warto rozpoznać pozostałych – mniej znanych wraz z biografiami dzieci, wnuków wielu nauczycieli. Przecież to tylko fragment niewyobrażalnych jakościowo oraz ilościowo dziejów i tradycji Szkoły.

„Nowodworek z pamięci” jest przemyślnie skonstruowanym wydawnictwem podrzucającym niejako czytelnikom problemy nie tylko do przemyśleń, lecz sygnalizującym tropy, którymi w przyszłości warto i trzeba się zająć.

We wstępie „Nikt nie jest doskonały. Słowo od redaktora” Strokowski precyzyjnie określa założenia kompozycyjne oraz merytoryczne tego specyficznego wyboru wspomnień: – … chciałem, by powstała wreszcie książka o Nowodworku mniej oficjalna w swej wymowie, mniej koturnowa i sztywna (niż reguły z pensji dla panien z XIX wieku), lecz będąca bliżej ucznia, jego widzenie świata, a może nawet trochę „z przymrużeniem oka”. Wszak śmiech ma wartość ponadczasową, katarktyczną, oczyszcza ze wspomnień złych, które też gdzieś w sobie nosimy. (…) Stąd dążenie do jej „rozbijania”przez to, co do tej pory było niejednokrotnie skrywane (…). Stąd też chwilami krytyczny obraz szkoły, który siłą rzeczy ma prawo wybrzmieć.

W rozdziale pierwszym „Literatura piękna (antologia)” znalazły się teksty autorów, którzy byli uczniami Nowodworka. W zamyśle autora – jak mniemam – dobór autorów wraz z wybranymi utworami ma wprowadzać w atmosferę szkoły oraz to, co stanowi istotę rodziny nowodworskiej – świadomość bycia nanizanym koralem w kunsztownym łańcuchu dziejów tej placówki. Nie chodzi o lukrowanie poczynań i osiągnięć uczniów, lecz odsłonięcie ich wszechstronności, osobowości, odwagi na swych życiowych traktach. Teksty Michała Bałuckiego, Stanisława Wyspiańskiego, Kazimierza Przerwy-Tetmajera, Zygmunta Lubertowicza oraz Bogdana Łyszkiewicza (matura 1983) są znane, lecz tak mocno weszły w literacki i i językowy krwioobieg, że czasami zapomina się nazwisk autorów. Pojawia się też Roman Brandstaetter, z maturą zdaną w Tarnowie, autor „Ja jestem Żyd z Wesela” oraz Ludomir German, co uczniem jubileuszowej szkoły nie był, lecz napisał słowa „Kantaty”, które stały się hymnem I Liceum:

Pozdrowiona bądź Ty starodawna

Mężnych, dzielnych serc kolebko sławna!

Hartuj młódź na twardy życia znój!

Zapał budź, miłości wątek snuj!

Wiedzę krzew, Ojczyźnie wiernie służ,

Niech Cię Bóg od groźnych strzeże burz!

Święty żar niech w murach Twoich pała,

W długi wiek niech kwitnie Twoja chwała!

Rozdział II „Wspomnienia i anegdoty” jest najbardziej rozbudowaną częścią „Nowodworka z pamięci”. Tytuł rozdziału nieco zwodniczy, gdyż owe anegdoty wynikają ze specyfiki życia uczniowskiego. Dla zapewnienia obiektywnego oraz realnego obrazu winny zawsze się pojawiać, szczególnie, gdy dotyczą one nie tylko znanych osób. Poziom poczucia humoru, spojrzenia satyrycznego, interpretacja zdarzeń i zachowań uczniów, nauczycieli, pracowników administracji, władz nadrzędnych stają się zawsze znaczącym uzupełnieniem obrazu. Z ogromnie rozbudowaną wieloprzestrzenną sceną życia szkoły. Do rozdziału zostały włączone znane publikacje oraz teksty specjalnie dla wydania – napisane. Rzeczywiście podróż w czasie i przestrzeni fascynująca. Wiadomo, że anegdota wzbogaca wizerunek bohaterów, czyni ich autentycznymi, a nie posągowymi postaciami bez skazy.

Obszerny Jalu Kurek, nieco odbrązawiający postać Mrożka – Stefan Szlachtycz (matura 1949), znakomicie elegancki i drastyczny Jan Woleński (matura – 1958) czy w aptekarskich, wyważonych wspomnieniach – liceum już nam bliższe – w relacji Anny Strokowskiej (z d. Maluty), zdającej maturę w roku 1983. Duża część tekstów zafrapowała mnie nie tylko urodą literacką, ale stroną merytoryczną. Skromny, ale jakże wymowny opis związków rodzinnych z Nowodworkiem, sporządzony przez Ewę Leonhard wzrusza. Zaskoczył mnie obszerny portret „polskiego Lennona” – Bogdana Łyszkiewicza – lidera „Chłopców z Placu Broni”( matura 1983). Słowem go udźwiękowił Marcin Sitko.

Nie czynię tu klasyfikacji na lepsze i gorsze teksty rozdziału II. Każdy z nich jest ważny, gdyż poszerza zrozumienie fenomenu Nowodworka.

Rozdział III „Biografie”. Tu mam najwięcej zaskoczeń. Z prostego powodu – nie posiadałem tak wnikliwej wiedzy o niektórych bohaterach tej części. Odwagą i wyzwaniem stało się dla Wojciecha Strokowskiego przywołanie do naszej pamięci tematu żydowskich uczniów w Gimnazjum św. Anny, który poruszały dotąd nieliczne opracowania. Alicja Maślak-Maciejewska przywołuje mało dotąd znaną historię rabinów, nauczycieli religii mojżeszowej – wydaje się, że jest to obszar słabo zbadany, a artykuł zapełnia białą plamę w historii szkoły. Absolwentka Nowodworka (matura – 2004) Kamila Wasilewska-Prędki – interesująco przybliża postać krakowskiego adwokata Artura Benisa, w którego kancelarii – Żyd z „Wesela” – szukał pomocy. Historia opowiadania – sama w sobie – jest dramatem.

Rozdział otwiera Piotr Biliński i – jak zwykle – w jego analizach historycznych wiele udokumentowanych zaskoczeń biograficznych, czego dowodzi tekst „Bartłomiej Nowodworski (1552-1625) herbu Nałęcz, kawaler maltański, patron I LO w Krakowie”.

Tę liczącą blisko 500 stron książkę wieńczy rocznicowe odwołanie – w postaci fotokopii – do „ Sprawozdanie Dyrektora Państwowego Gimnazjum Nowodworskiego za rok 1918/1919”. Także zaistniały „Noty o autorach” oraz zestawienie alfabetyczne nazwisk obecnych w spisie treści publikacji.

Jeden z moich uczniów podesłał fragment swej przekornej autobiografii, nieco w stylu Ryszarda Kapuścińskiego. Dlaczego wybrałem I LO? Mówili, że jestem zdolny. Jakie inne liceum w Krakowie ma obok Wawel, Wisłę, Planty i możliwość codziennego wskoczenia na Rynek? Hall i stylowa w nim posadzka również dawały pożyteczne wskazówki, że to może być właściwa szkoła! Autor zaczął naukę w Nowodworku w roku 1992, skończył maturą w 1996 / cztery lata trwała wtedy nauka licealna/. Rzeczywiście, świetnie wykorzystuje dalej swe zdolności…

Kończę słowami Bogdana Łyszkiewicza, które nosiło i nosi w sobie wiele osób związanych ze szkołą, co to w 2038 roku, obchodzić będzie – prawie że okrągłą – rocznicę: 450 lat istnienia Szkół Nowodworskich. Tegoroczni maturzyści zbliżą się do czterdziestki życiowej oraz okrągłej rocznicy zdania matury. Może zanucą:

Wolność kocham i rozumiem

Wolności oddać nie umiem

Wolność kocham i rozumiem

Wolności…

I Jeszcze nowa strona (raczkująca) https://nowodworekzpamieci.gitlab.io/ksiazka/

 


Jedna myśl w temacie “Przeszłość, teraźniejszość, przyszłość oraz…

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s