Otwierał okno na słońce

Wtorek 16 października 2018 roku, w południowej porze, skrzył się barwami polskiej, złotej jesieni. Słońce otulało i przenikało konary, liście drzew, kwiaty. Trwała, tajemnicza i magiczna symbioza barwy, kształtu, w których czas oraz pamięć od lat witają żegnając tych, których ziemski czas został wypełniony. Cienie drzew, krzewów, kwiatów, ławek, także stojących przed cmentarną kaplicą ludzi stawały się ożywieniem, drganiem pamięci, żalu, smutku, pożegnaniem…

Żegnaliśmy na Cmentarzu Rakowickim profesora Zbigniewa Mazurka – polonistę, wychowawcę, dydaktyka, osobowość nie tylko krakowskiej oświaty. Zmarł 25 września 2018 roku w siedemdziesiątym szóstym roku twórczego, pełnego pasji, nietuzinkowego życia. Dla najbliższych był i jest najukochańszym mężem, ojcem, dziadkiem, teściem, stryjem, szwagrem. Dla rodziny nowodworskiej świetnym nauczycielem języka polskiego, wyrozumiałym, wymagającym przyjacielem i wychowawcą. Umiał słuchać młodych, szanował ich naturalny, uczniowski pęd do wolności oraz samodzielności. Gdy rozmawiał – patrzył w oczy.

Swoje nauczycielskie życie życie sfinalizował w I Liceum Ogólnokształcącym im. Bartłomieja Nowodworskiego, zaś od roku 1990 był zastępcą Małopolskiego Kuratora Oświaty, skąd w 1994 roku przechodzi na emeryturę. Wcześniej pracował w Zespole Szkół Odzieżowych nr 1 w Krakowie oraz w V LO im. Augusta Witkowskiego. Współpracował dydaktycznie z Instytutem Filologii Polskiej UJ oraz Wyższym Seminarium Zgromadzenia Duchownego Księży Misjonarzy.

Moje polonistyczne życie przecięło się z Profesorem dosyć niezwykle w czerwcu 1990 roku. Otrzymałem propozycję pracy w Nowodworku na tzw. pół etatu. Istniał wtedy zwyczaj, że nowi pracownicy przychodzący do pracy, podczas ostatniej rady pedagogicznej starego roku, zostają przedstawieni gronu pedagogicznemu. Podczas przerwy w posiedzeniu, ówczesny dyrektor Stanisław Brzezina, zaproponował mi pełny etat, gdyż kolega Zbigniew Mazurek przechodzi do pracy w Kuratorium. I tak się zaczął mój nowy, jakże fascynujący rozdział życia.

Przejąłem wtedy – między innymi – klasę trzecią, klasyczną / w liceum nauka trwała cztery lata/ po Profesorze. Wiele się nauczyłem, a także zderzyłem z oryginalnymi metodami pracy mego poprzednika. Jedno zapamiętałem – kochał tę młodzież, a oni jego.

Mój kontakt istniał dalej – poprzez córkę Annę Sapielak, która kilka lat później podjęła pracę polonistki w Nowodworku. Świetnie mi się z nią współpracowało.

Warto pamiętać, że prof. Mazurek był pierwszym w Krakowie bezpartyjnym dyrektorem szkoły wybranym przez Radę Pedagogiczną I LO. Pełnił tę funkcję w latach 1981-1983. Także przewodniczył Kołu ”Solidarności” od listopada 1980 roku.

Podczas uroczystości widziałem grupy jakże dorosłej już młodzieży – jego uczniów. I tak myślałem, co z ich wspólnej – ze Zmarłym – nowodworskiej przeszłości pojawia się w pamięci: lekcje, dyskusje, atmosfera, przyjaźń, rozmowy podczas przerw, wyjazdów, wizyt w placówkach kultury… Każdy zachował w sobie kolorowy kamyk z ich wspólnych chwil. Był dla nich Autorytetem.

Marcin Spyra i Bogdan Zemanek opracowali w roku 1990 „Antologię Szopki Nowodworskiej 1987-1989”. Poprosili o napisanie do niej wstępu Zbigniewa Mazurka. Teksty – po latach – dalej błyszczą, a fenomen tego niepowtarzalnego seansu trwa. W ostatnim dniu nauki przed Świętami Bożego Narodzenia odbywa się prapremiera szopki. W dniu tym wszyscy w Nowodworku są jakoś dziwnie podnieceni, nikt już nie myśli o nauce, a w powietrzu czuje się przedsmak nadchodzącego końca świata. Zostaje nagle zachwiany odwieczny porządek, w którym nauczyciel jest nieomylny i nietykalny, teraz uczniowie stają się panami sytuacji.

Gdy jednak w auli pogasną żyrandole, zapalą się reflektory i zabrzmią pierwsze dźwięki muzyki, wszyscy poddadzą się czarowi sztuki, młodości i uczniowskiego humoru. Nigdzie widownia nie reaguje tak spontanicznie i żywiołowo jak przy oglądaniu nowodworskiej szopki. Nauczyciele powoli uspokajają się, albowiem nieskończone jest przecież miłosierdzie uczniów naszych.

Nieskończona też jest pamięć uczniów, koleżanek i kolegów z pracy…

Drzewo zasadzone przez Zmarłego Zbigniewa owocuje…

 


Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s