Galicyjskie rondelki

Problem polskiego szkolnictwa był i będzie nośny, aktualny, krańcowy w decyzjach decydentów, czego doświadczamy po dzień dzisiejszy. Tak naprawdę ofiarami, co bardziej skocznych i medialnych pomysłów reformatorskich są uczniowie, rodzice. W finale owych zabaw ludu oświatowego jawi się realny poziom intelektualny społeczeństwa wraz z pojęciem współodpowiedzialności za naród, tradycję, historię, tożsamość…

Gdy za kilkanaście dni w Krakowie odbędą się uroczystości jubileuszu 430-lecia I Liceum Ogólnokształcącego im B. Nowodworskiego /dawnego Gimnazjum św. Anny/ pojawi się wiele słów o zasługach, absolwentach, osiągnięciach, atmosferze wychowawczej, nauczycielach… To normalne przy takich okazjach. Tym bardziej, że honorowy patronat przyjęła Małżonka Prezydenta RP Agata Kornhauser-Duda – absolwentka Nowodworka w klasie IV E – matura roku 1991.

W „Ilustrowanym Kurierze Codziennym” / 1934, nr 89 z 30 marca/ znalazłem ciekawy artykuł „Pod rosyjskim <talerzem> i galicyjskim <rondelkiem>. Wspomnienia wychowanków gimnazjów rosyjskich i galicyjskich”. W tytule autor nawiązuje do popularnego określenia obowiązkowych nakryć głów, jakie nosili uczniowie w zaborze rosyjskim i austriackim. Mimo upływu tylu chwil – od momentu odzyskania niepodległości przez Polskę – animozje między między dawnymi zaborami wciąż trwały, w tym wypadku dotyczyło to kwestii wychowania patriotycznego.

W tymże tekście dziennikarz przywołuje fragmenty pracy prof. Stanisława Estreichera „Lata szkolne Stanisława Wyspiańskiego”, w której przedstawia nauczycieli oraz edukację w Gimnazjum św. Anny w latach 1879-1886. Jest dziś w modzie krytykować dawne szkoły galicyjskie i urągać im jako austriackie. Bardzo przeciwne sobie dwie partie polityczne (to jest narodowo-demokratyczna i rządowa) godzą się w ten sposób ze sobą i twierdzą, że młodzież wychowywana była w Krakowie czy Lwowie bez poczucia polskości… Tego rodzaju zarzuty są rażącą bajką, a rażącą zwłaszcza nas, którzy przez tę szkołę przeszli i na własnej duszy jej doświadczyli. Szkoła była przepojona na wskroś duchem patriotycznym i silnie w tym kierunku nastawiona. Uczyła kultu tradycji historycznej, a wśród niej kultu poezji romantycznej – to prawda, ale nie uczyła bezkrytycznie. Kult romantyzmu i kult przeszłości nie był żadną mitologią, jeśli… (się) rozumie przez to brak praktycznego zastosowania idei patriotycznych. Wprost przeciwnie…

Stanisław Estreicher przyjaźnił się po maturze /1887/ z kolegami ze szkolnej ławy: Stanisławem Wyspiańskim, Lucjanem Rydlem, Henrykiem Opieńskim. Znając ich drogi życiowe, osiągnięcia zawodowe, osobowości artystyczne, niezależność twórczą i osobowościową warto pomyśleć nad fenomenem tej szkoły. I to fenomenem trwającym przez setki lat – niezależnie od koniunktury politycznej, historycznej, społecznej.

Stanisław Estreicher – z jakże zasłużonego dla kraju rodu – dołożył do gmachu zwanego Polską cegły, które do dzisiaj nie zmurszały. Aresztowany w trakcie operacji hitlerowskiej Sonderaktion Krakau – 6 listopada 1939 roku – umiera w obozie koncentracyjnym w Sachsenhausen – 28 grudnia tegoż roku. Pochowany został na Cmentarzu Rakowickim w grobowcu rodzinnym.

Myślę, że czas na odważnych, którzy spiszą i opracują biografie wszystkich uczniów oraz absolwentów szkoły, której 430 lat działalności nie jest jeszcze ciężarem.

 


Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s